mojeauto.pl > porady > Opony samochodowe > Kapeć – co robić?

Kapeć – co robić?

Nawet podczas normalnej jazdy bardzo często zdarza się, że lekko odczuwalne ubytki w nawierzchni, szkło lub ostre elementy na jezdni spowodować mogą, że nagle w jednym z kół zaczyna ubywać w bardzo szybkim tempie powietrze. Co wtedy?

Kapeć – co robić?

Po pierwsze należy próbować zatrzymać samochód w bezpieczny sposób. Zadanie to może sprawić trudność nawet dla doświadczonego już kierowcy. Większość specjalistów z branży motoryzacyjnej uważa, że uszkodzenie przedniej opony w samochodzie, który napędzany jest na przednią oś jest praktycznie najtrudniejsze do opanowania. Jeżeli już do tego dojdzie (odpukać), należy przede wszystkim mocno trzymać kierownicę, aby nie pozwolić na wypadnięcie z toru jazdy. Następnie w opanowany sposób można próbować wytrącić prędkość pojazdu. Na początek powinno się zdjąć nogę z pedału gazu i zacząć tzw. 'hamowanie silnikiem'. Manewr ten wspomagać można lekkim zaciągnięciem hamulca ręcznego, uważając jednak, żeby nie zablokować kół. Dopiero, gdy prędkość samochodu spadnie poniżej 25 km/h, można używać pedału hamulca. Przy zatrzymywaniu powinno się wziąć pod uwagę to, że nie powinniśmy utrudniać ruchu na drodze.

Wszystko w porządku, jeśli w naszym samochodzie znajduje się koło zapasowe i zestaw kluczy umożliwiający jego natychmiastową wymianę. Co w przypadku, gdy zamiast koła, w bagażniku znajdziemy coś innego?

Niestety, jak słusznie zaobserwował nasz ekspert Anatol Kisielewicz z serwisu Autopon S.C.. z Wrocławia, w nowoczesnych samochodach inżynierowie w pogoni za maksymalizacją przestrzeni wewnątrz pojazdu oraz obniżeniu kosztów produkcji decydują się na stosowanie różnych alternatyw dla pełno-wymiarowej 'zapasówki'. Dochodzi nawet do takich skrajności, że auto prosto z salonu wyposażone zostaje jedynie w tubkę sprayu i mini kompresor, umożliwiający naprawę uszkodzonej opony. Czy takie rozwiązanie może się sprawdzić?

Przy małych przebiciach punktowych jak najbardziej. W skład takiego zestawu wchodzi przeważnie pojemnik z substancją uszczelniającą oraz sprężone powietrze w aerozolu bądź też mini kompresor podłączany do gniazdka zapalniczki. Podczas pompowania opony do jej środka wlewana jest specjalna substancja, której zadaniem jest dotarcie do ubytku, a następnie wypełnienie go i przemianę w elastyczną gumę. Niestety, zanim jednak ten pomysł zacznie w pełni działać, przejechać trzeba dodatkowe kilometry. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że naprawioną w ten sposób oponą można poruszać się jedynie z prędkością maksymalną 80-90 km/h, a przez pierwsze kilometry jedynie przy 40 km/h. Po dojechaniu do miejsca docelowego powinno się jak najprędzej wymienić taki zamiennik na regularny odpowiednik. Jedynym atutem wynikającym z takiego rozwiązania jest obniżenie wagi samochodu oraz relatywnie krótki czas naprawy.

Kierowcom, którym zależy na wolnym miejscu w bagażniku, a wolą mieć przy sobie pewniejsze zabezpieczenie w razie nieprzewidzianej sytuacji na drodze, wybiorą z pewnością tzw. koło dojazdowe. Rozwiązanie to przyszło do nas z Zachodu. Taka alternatywa pozwoli nam na dojazd do najbliższego warsztatu wulkanizacyjnego, a nawet na nieco więcej. Koło dojazdowe charakteryzuje się mniejszymi rozmiarami oraz wyższym ciśnieniem w oponie (4,2 atm.). Czasami jednak jego największą wadą jest wykonanie z gorszej mieszanki, która szybciej zużywa się na gorszych nawierzchniach, lecz nie jest to reguła. Używając takiego rozwiązania, pamiętać należy, że felga koła zastępczego może w gorszy sposób znosić przeciążenia, które występują podczas pokonywania zakrętów. Najlepiej więc montować je na tylnej osi, a normalne koło zamontować wtedy w miejsce przebitego. Pozwoli to na bezpieczniejszą i bardziej stabilną jazdę. Nasz ekspert radzi, aby przy każdym przeglądzie samochodu sprawdzić stan naszego koła dojazdowego, żeby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Dodaje po tym, że w przypadku stosowania koła dojazdowego, należy liczyć się również z tym, że systemy takie jak ABS oraz ESP mogą działać nieprawidłowo.

Rozwiązaniem nieco droższym, ale dosyć skutecznym jest zamontowanie specjalnych opon typu RunOnFlat, pozwalających na kontynuowanie jazdy nawet po ich przebiciu. W skrócie technologia polega na tym, że w czasie przebicia i utraty powietrza, dzięki specjalnej warstwie ścian bocznych, które są wzmocnione, obręcz koła utrzymywana jest w odpowiedniej odległości od nawierzchni. Wzmocnione ścianki w oponach typu RunOnFlat zwiększają sztywność opony i pozwalają na utrzymanie ciężaru auta nawet po spadku ciśnienia do zera. Niestety, według naszego eksperta, sprzedaż takich opon w naszym kraju jest nadal mała. Najczęściej zakupem takich opon zainteresowani są posiadacze samochodów klasy wyższej.

Co innego, jeżeli w naszym bagażniku jest wystarczająco dużo miejsca na normalne koło zapasowe. Wtedy jesteśmy w sytuacji lepszej niż w pozostałych przypadkach. Jednakże jest kilka kwestii, na które trzeba niestety uważać. Koło, które przez cały czas leżało w bagażniku lub wisiało przyczepione pod podwoziem i czekało cierpliwie na swoją 'szansę' może być w złej kondycji. Okresowo należałoby, więc również zajrzeć do niego i sprawdzić, czy upływający czas zbytnio nie podziałał na ciśnienie w jego wnętrzu a także na elastyczność gumy.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
6 sprawdzonych patentów na zimę.
6 sprawdzonych patentów na zimę.
Zamarznięte szyby i czapa śniegu na dachu mogą być niebezpieczne dla Ciebie, otoczenia i Twojego portfela. Podpowiadamy, jak szybko odśnieżyć auto, a dzięki temu uniknąć 3 pkt. karnych i 500 zł mandatu, a przy okazji pospać nawet kwadrans dłużej.
Jak przygotować samochód do jazdy w zimowy poranek? Jak przygotować samochód do jazdy w zimowy poranek?