mojeauto.pl > porady > Opony samochodowe > Opony używane, bieżnikowane czy najtańsze nowe?

Opony używane, bieżnikowane czy najtańsze nowe?

Wymiana opon jest dla kierowców tak nieuchronna jak podatki. Bywa też jednak kosztowna, więc warto znać wady i zalety najtańszych rozwiązań.

Opony używane, bieżnikowane czy najtańsze nowe?
Wpływ kondycji opon na bezpieczeństwo jazdy powinien znać każdy kierowca. Pozwalają one sprawnie przyspieszać, hamować i utrzymać się w zakrętach. Dlatego ich stan jest tak ważny. Zdarza się jednak, że komplet nowych gum jest wart tyle, co połowa auta i właściciel jest niechętny takiej inwestycji. Wtedy do gry wchodzi kalkulator i trzy możliwości do wyboru: opony używane, opony regenerowane i opony nowe, ale najtańszych firm. Czy któreś rozwiązanie jest warte polecenia? Czy może ryzyko niższego bezpieczeństwa niewarte jest potencjalnych oszczędności?

Opony używane

Zacznijmy od wariantu najtańszego, czyli opon używanych. Po pierwsze, zadajmy sobie pytanie: skąd biorą się one na rynku? Możliwości jest kilka. Niektóre to niemal nowe opony z kół zapasowych, inne pochodzą ze sprzedanych aut, ktorych właściciel zatrzymał sobie drugi komplet opon, a jeszcze inne z aut rozbitych. Sporo kompletów przyjeżdża do Polski także zza granicy, gdzie zwykle bardziej zamożni kierowcy częściej kupują nowe ogumienie i pozbywają się relatywnie dobrych opon.

W każdej sytuacji czyhają na nas pewne zagrożenia. W przypadku zupełnie nieużywanych opon są one najmniejsze, podobnie jak korzyść finansowa (choć można oszczędzić nawet połowę wartości nowego kompletu). W takiej sytuacji koniecznie trzeba sprawdzić datę produkcji (cztery cyfry na boku opony: pierwsze dwie oznaczają tydzień, a następne rok produkcji) - opona, która 10 lat leżała w kącie magazynu nie jest godna polecenia, nawet jeśli pachnie jeszcze nowością. Nie wiemy bowiem, w jakich warunkach była przechowywana, a jest to kluczowa kwestia - może się okazać, że takie nowe "zimówki" będą się ślizgać na śniegu bardziej od opon letnich, a stare letnie koła zdjęte z "zapasu" rozprują się na pierwszym krawężniku.


 
Opony używane mogą mieć za sobą także nieprzyjemne przygody, np. udział w wypadku lub istotne naprawy. Niestety, laik czasem nie jest w stanie rozpoznać defektów. Możemy mieć jednak pewność, że gumy z wybrzuszeniami, przetarciami czy wyząbkowanym bieżnikiem nie nadają się do montażu w naszym aucie.

Tak naprawdę kupno używanych opon można z czystym sumieniem polecić tylko wówczas, gdy sprzedaje je nam zaufany wulkanizator, który automatycznie zobowiązuje się nam je zamontować i wyważyć. Jeśli mamy pewność, że nie wciska nam bubla to sporo zaoszczędzimy (komplet w rozmiarze 195/65/R15 można kupić już za 300zł) i na kilka lat będziemy mieli spokój. Mimo wszystko nie jest to jednak idealne rozwiązanie, jeśli planujemy codzienne jazdy z prędkościami autostradowymi. Do sporadycznych przejażdżek miejskich z pewnością wystarczy.

Opony bieżnikowane

Regenerowanie opon kojarzy się głównie z kołami aut ciężarowych. W biznesie transportowym jest to bardzo powszechna metoda na oszczędności, ale w przypadku aut osobowych wciąż budzi więcej wątpliwości. Krótko mówiąc, bieżnikowanie opon polega na "naklejeniu" na korpus używanej opony warstwy z nowym bieżnikiem. Dzięki temu używana opona może zyskać bieżnik zupełnie nowej i teoretycznie nawet bardzo drogiej opony.

Wątpliwości, jakie się pojawiają, dotyczą głównie sposobu wykonania takiej regeneracji i użytych w tym celu materiałów. Jeśli zakład wulkanizacyjny wykona robotę solidnie, to można nawet przywrócić oponie fabryczne parametry. Jeśli jednak odstawi fuszerkę, możemy mieć problemy - w niektórych wypadkach wierzchnia warstwa może się nawet odklejać od korpusu opony, a zastosowana mieszanka gumowa miewa gorsze właściwości od zużytych opon używanych.

Koszt zakupu zregenerowanej opony w standardowym rozmiarze zaczyna się od 100 zł za sztukę. To 1/3 ceny nowej opony, więc stawka jest wysoka, ale ciężko jest polecić takie rozwiązanie dużo jeżdżącym osobom, które chcą w pełni wykorzystywać swoje auto, a nie tylko asekuracyjnie przemieszczać się "wokół komina".

Tanie opony ze sklepu

Najdroższym z omawianych sposobów na oszczędzanie jest zakup najtańszych opon, np. przez internet. Ile wydamy na komplet? W przypadku najtańszych kompletów kół na lato zmieścimy się nawet w 550zł, zimówki będą droższe o kolejne 100. W tym wypadku przynajmniej wiemy, czego się spodziewać - opony takich producentów, jak Nankang uzyskują w testach nawet do kilkunastu metrów dłuższą drogę hamowania ze 100 do 0 km/h niż w przypadku ogumienia najlepszych producentów. To oznacza, że gdy auto z kompletem np. Continentala już stoi, samochód jadący na tzw. "chińczykach" jedzie z prędkością ok. 50 km/h (badanie przeprowadzone na oponach w rozmiarze 225/55/16).

Czy warto ryzykować?

Przy ogumieniu w przeciętnym rozmiarze gra toczy się o oszczędność od 300 do 600zł na komplecie opon - tyle zostanie na koncie, gdy wybierzemy jedną z wymienionych wyżej możliwości, zamiast kupna markowych opon nowych. Ryzyko jest opłacalne, jeśli autem poruszamy się okazjonalnie i obce są nam szybkie rajdy autostradowe. W innym przypadku należy się zastanowić, czy oszczędzanie na bezpieczeństwie ma sens. Z pewnością jednak każdy z podanych sposobów zapewnia większe bezpieczeństwo niż np. jazda na "łysych" oponach drogiej marki. Niezależnie od decyzji, zawsze pamiętajmy o prawidłowym ciśnieniu powietrza w kołach i wystarczającej głębokości bieżnika (ustawowe 1,6mm to za mało!) - to podstawowe parametry wpływające na bezpieczną podróż.
Tematy w artykule: opony tanie opony opony używane

Podobne wiadomości:

Indeks prędkości opon - wszystko, co musisz wiedzieć

Indeks prędkości opon - wszystko, co musisz...

Opony samochodowe 2015-07-10

Indeks nośności opon - co mówi i po co jest?

Indeks nośności opon - co mówi i po co jest?

Opony samochodowe 2015-05-22

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Skoda Karoq - oto następca Yeti!
Skoda Karoq - oto następca Yeti!
Po ośmiu latach przyszedł czas na następcę Skody Yeti. Nowy model zmienił się tak bardzo, że otrzymał nową nazwę - Karoq. Znamy już pierwsze szczegóły na temat kompaktowego SUV-a z Mlada Boleslav.