mojeauto.pl > porady > Przepisy i prawo jazdy > Podróż po Europie – przepisy, obyczaje

Podróż po Europie – przepisy, obyczaje

... to przysłowie zna chyba każdy, kto choć raz w swoim życiu wybrał się za granice naszego kraju. Nie tylko np. pora picia herbaty w Wielkiej Brytanii, czy popołudniowa sjesta w Hiszpanii wyróżniają te kraje na tle innych państw europejskich.

Podróż po Europie – przepisy, obyczaje

Istotne różnice dotyczą także przepisów drogowych, zachowań kierowców i kosztów. Poniżej przedstawiamy krótką „moto-charakterystykę” wybranych państw Starego Kontynentu.

Austria: ”Ordnung muss sein”
Niemieckojęzyczna Austria wydaje się być krajem jeszcze bardziej uporządkowanym niż Niemcy. Szczególnie, jeżeli chodzi o przepisy drogowe i ich egzekwowanie. Dlatego też ważne jest, aby dostosowywać prędkość jazdy do widocznej na znakach drogowych, posiadać apteczkę bezpieczeństwa, trójkąt ostrzegawczy, gaśnicę, żarówki zamienne, odpowiednie ciśnienie w oponach. Zdarza się, że austriaccy policjanci mogą wlepić mandat nawet za przybrudzone szyby. Brak kamizelki odblaskowej to pewne spisanie się na straty - przy sprzyjających okolicznościach zapłacimy za to uchybienie około 20 euro.

Styl jazdy austriackich kierowców jest w przeważającym stopniu rozsądny. Spotkanie „mistrza kierownicy” zdarza się tu znacznie rzadziej niż w innych krajach, aczkolwiek podróż po drodze jednopasmowej za autem z literką „A” może być czasami irytująca. Pamiętajmy, że po zatrzymaniu pojazdu na krzyżówce następuje utrata pierwszeństwa.

W Austrii pamiętajmy o wykupieniu winiet (10-dniowa - 7,60 euro, 2-miesięczna – 21,80 euro, roczna – 72,60 euro) na autostrady – można je nabyć na większości stacji benzynowych lub specjalnych punktach umieszczonych przy granicy. Nie należy zapomnieć o włączeniu świateł mijania, na których w Austrii jeździ się cały rok – brak włączonych świateł to bezwzględna kara – mandat rozpoczyna się od 15 euro. Jeżeli nie będziemy w stanie zapłacić gotówką bądźmy przygotowani na ewentualne zarekwirowanie np. radia. Dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 130 km/h (w dzień) i 110 km/h (w nocy), na terenie zabudowanym 50 km/h. Maksymalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,49 promila.

Chorwacja: Parkuj z głową
Wjeżdżając do Chorwacji musimy pamiętać, że możemy w niej pozostać do 90 dni. Na dłuższy pobyt potrzebna jest nam już wiza. Chorwaci należą do tego typu kierowców, którzy traktują auto nie jak porcelanowy wazon, ale jak narzędzie, dlatego też zalecamy wykupienie na wszelki wypadek autocasco. W razie wypadku koniecznie musimy zgłosić zdarzenie policji. Tam zostanie przygotowany specjalny protokół powypadkowy. Jeśli tego nie zrobimy możemy nie przekroczyć granicy.

W bałkańskim kraju jeździmy na światłach mijania przez cały rok, a tamtejsi policjanci mają fobie na punkcie parkowania. Apelujemy zatem: „Parkuj z głową!” Szczególną ostrożność zalecamy przy granicach z Serbią, Czarnogórą oraz Bośnią i Hercegowiną. Właściwie parkowanie tam też odradzamy ponieważ tereny te jeszcze nie zostały w pełni oczyszczone z min i niewypałów.

Dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 130 km/h, na drogach ekspresowych 100 km/h, a w terenie otwartym 80 km/h, a w zabudowanym 50 km/h. Trzeba mieć na uwadze również fakt, że niektóre części trasy są płatne. Dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi 0,0 promila. Radzimy stosować się do znaków bowiem niedostosowanie prędkości może nie skończyć się tylko mandatem (nawet do 3 tys. kun chorwackich) ale także konfiskatą prawa jazdy od 3 do 12 miesięcy.

Czechy: Lepiej z nawigacją
O tym, że za Czechami nie przepadamy, nie trzeba nikogo uświadamiać. Wiedzmy również, że oni za nami też nie. My śmiejemy się, że samolot nazywają „letadlo”, oni natomiast, że mówimy samolot. Tak więc miejmy się na baczności, bo z czeskim policjantem, mimo podobnego języka, rzadko się można dogadać i coś wynegocjować. Czesi dużą rolę przywiązują do przestrzegania prędkości. Warto pamiętać, że od 1 lipca br. wprowadzony zostanie przepis o obowiązkowej jeździe na światłach przez cały rok. Podobnie jak w Austrii także tutaj nie ominą nas winiety (15-dniowa – 200 koron, 2-miesięczna – 300 koron, roczna – 900 koron) za autostrady i drogi szybkiego ruchu. Jeżeli ktoś zapomni ich zakupić może modlić się o szczęście. Co prawda, policjanci nie sprawdzają już ich tak często, jak jeszcze w połowie lat 90-tych, jednak za brak winiety trzeba liczyć się z karami finansowymi nawet do 5000 koron. Możemy zostać ukarani nawet za brak plakietki „PL”.

Jadąc przez Czechy warto zaopatrzyć się w mapę drogową lub nawigację. Czesi to mistrzowie w komplikowaniu wyjazdów z miasta, aczkolwiek trzeba przyznać, że w Pradze stoi się bardzo rzadko w jakichkolwiek korkach. Tablice informacyjne są mało wyraźne, więc trzeba trzymać rękę na pulsie. Plusem jest fakt, że jeśli jedziemy przez Czechy na zachód Europy korzystamy właściwie tylko z jednej autostrady biegnącej ze wschodu na zachodnie krańce kraju.

Dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 130 km/h, na drogach ekspresowych 90 km/h. W terenie zabudowanym jeździmy z prędkością do 50 km/h. Nie toleruje się ani grama alkoholu.

Francja: Uwaga na ronda
Francja to kraj rond drogowych. Co prawda pomysł na jazdę okólną powstał w Wielkiej Brytanii, jednak Francuzi lubią adoptować różnorakie rozwiązania stosowane na wyspach, zresztą ze wzajemnością. Czemu o tym piszemy? Przede wszystkim dlatego, że w kraju Marsylianki rondo rondu nie jest równe. Na jednych ustępuje się pierwszeństwa przejazdu, na innych nie. Druga sprawa to mała liczba zjazdów na autostradach. Proponujemy korzystać z nawigacji pomocniczej, aby przypadkiem nie przegapić żadnego z nich. Naprawienie błędu może kosztować nas dużo czasu i paliwa. Na autostradach natkniemy się na bramki w celu dokonania opłaty – rozpiętość cenowa jest duża. Jeżeli chcemy przejechać do Anglii korzystając z kanału La Manche musimy liczyć się z wydatkiem 160 euro w jedną lub 210 euro w obie strony. Ważna informacja! Jeżeli mamy auto z instalacją gazową zapomnijmy o podmorskiej przejażdżce – występuje zakaz przejazdu takich aut.

Wybierając się do dużych miast mamy dwie możliwości parkowania. Obie opcje są tak naprawdę kiepskie. Pierwsza to postój na parkingu płatnym – jest ich dużo, jednak są stosunkowo drogie. Druga możliwość to parkowanie w ciasnych uliczkach. Rozwiązania tego nie polecamy w przypadku drogich i nowych aut. Francuski zwyczaj parkowania polega bowiem na rozpychaniu sobie brakującego miejsca poprzez delikatne uderzanie innych aut z przodu i z tyłu. Pamiętajmy, że lepiej wtedy zostawić auto na luzie. Będą mniejsze straty. Składajmy również lusterka. W ciasnych uliczkach łatwo je urwać.

Dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 130 km/h, na drogach narodowych 110 km/h, na terenie zabudowanym 50 km/h. Policja ustawia radary głównie na terenach niezabudowanych gdzie istnieje ograniczenie do 90 km/h. Maksymalne stężenie alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila.

Grecja: Zielone, żółte i ciemnozielone
Grecja to kraj gdzie kultura jazdy kierowców zbliżona jest do polskiej. Statystyki wypadków z ofiarami śmiertelnymi są niejednokrotnie wyższe niż w Polsce, dlatego zalecamy wysoki stopień zachowania bezpiecznej jazdy. W mieście temperament greckich kierowców jest jeszcze większy niż Hiszpanów przy tańczeniu Flamenco, dlatego odradzamy potyczki słowne, gestykulacje i inne formy komunikacji werbalnej i niewerbalnej.

Poza tym w miejskich aglomeracjach jak np. Ateny czy Saloniki nie ma pojęcia czerwonego światła. Ze względu na ogromny ruch o każdej porze dnia Grecy przejeżdżają przez krzyżówki również na czerwonym świetle. O dziwo, dochodzi do stosunkowo małej liczby wypadków, a Grecy często mówią z uśmiechem, że sygnalizacja świetlna posiada takie o to kolory: zielone, żółte i ciemnozielone. Uwaga także na nieobliczalnych motocyklistów.

Dopuszczalna prędkość na autostradach (wszystkie płatne) wynosi 120 km/h, na terenie niezabudowanym od 90 do 110 km/h. Na obszarze zabudowanym 50 km/h. Stężenie alkoholu we krwi maksymalnie do 0,5 promila.

Hiszpania: Tankuj przed południem
Drugi po Grecji temperamentny kraj, jednak zdecydowanie bezpieczniejszy, także ze względu na bardziej zaostrzone przepisy i niekonwencjonalne kontrole drogowe. Do ciekawostek spotykanych na hiszpańskich drogach trzeba zaliczyć posiadanie dwóch trójkątów ostrzegawczych – jeden wystawia się z przodu, drugi z tyłu zepsutego pojazdu. W Hiszpanii osoby, które mają wady wzroku i podróżują w okularach muszą mieć na wyposażeniu drugą parę okularów na wypadek, gdyby jedna para się zniszczyła. Kontrola radarowa wygląda czasami jak z amerykańskich filmów akcji – ustawiane są przeróżne blokady. Konsekwentnie sprawdzany jest wówczas stan pojazdu.

Kierowcy z półwyspu iberyjskiego są dosyć zróżnicowani pod względem mentalności i kultury jazdy. Im dalej na zachód, tym są bardziej nieobliczalni w przypadku wyprzedzania. Południowcy są szczególnie niecierpliwi na skrzyżowaniach, ci z północy bardziej agresywni w stylu jazdy. Wybierając się do Hiszpanii miejmy na uwadze również godziny otwarcia stacji benzynowych. Ze względu na trwającą po południu sjestę mniej uczęszczane stacje mogą być zamknięte. Otwierane są dopiero wieczorem i też nie zawsze na długi czas. Korzystne są za to ceny benzyny, które kształtują się na poziomie 1 euro, litr oleju napędowego kosztuje około 0,92 eurocentów.

W miastach proponujemy zwrócić uwagę na linie namalowane na jezdniach. Najczęściej spotykane są dwa kolory: żółty oznacza całkowity zakaz parkowania, linie niebieskie – parkowanie za opłatą. Poza tym jeździ się całkiem przyjemnie, choć gdzieniegdzie jest ciasno. W przypadku braku samochodu warto skorzystać z wypożyczalni. Ceny są dużo niższe niż w innych krajach europejskich. Ważna wskazówka – w Hiszpanii występuje zakaz holowania przez pojazdy prywatne.

Dopuszczalna prędkość maksymalna na autostradach wynosi 120 km/h, na drogach szybkiego ruchu 100 km/h, w terenie niezabudowanym 80 km/h, w terenie miejskim 50 km/h. Akceptowana norma alkoholu we krwi wynosi 0,25 prom.

Niemcy: Darmowa jazda
Niemieckie drogi należą do jednych z najlepszych w Europie, kierowcy niekoniecznie – ścigają się po autostradach z zawrotnymi prędkościami, a po tradycyjnych drogach snują się dosyć wolno. Jeżeli mamy konkurencyjny samochód możemy powalczyć z niemieckimi „Autobahn Raser-ami”, bowiem na niemieckich autostradach nie ma ograniczeń prędkości. Pewne odcinki autostrad są natomiast ograniczone prędkościami – najczęściej do 130 km/h. W przypadku braku ograniczeń prędkości na autostradach jest jednak pewne zastrzeżenie. Jeżeli na nieszczęście wydarzy się wypadek, to wówczas za dopuszczalną prędkość bierze się umownie 130 km/h.

Podróżując przez Niemcy warto mieć włączone radio – kierowcy są informowani między innymi o korkach i miejscach na trasie gdzie rozstawione są fotoradary (jest ich sporo) i czy przypadkiem ktoś nie jedzie pod prąd na autostradzie tzw. „Geisterfahrer”. Jadąc przez kraj naszych zachodnich sąsiadów można odnieść wrażenie, że policji po prostu nie ma. Nic bardziej mylnego. W razie zagrożenia zawsze pojawia się bardzo szybko, a przepisy egzekwowane są z typowo niemiecką dokładnością. Można jednak liczyć na fachową pomoc.

Mimo dużych aglomeracji (Zagłębie Ruhry) i sieci drogowych w Niemczech nie można się zgubić. Autostrady (wszystkie darmowe) są oznaczone znakomicie i są czytelnie. Dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila.

Turcja: „Samowolka”
Jeśli ktoś z wybierających się na wakacje do Turcji jest na tyle zamożny, aby mieć w swoim gospodarstwie domowym więcej niż jeden samochód, proponujemy wybrać ten mniej wartościowy. Nie mamy na myśli tutaj dużego współczynnika kradzieży samochodów, a jedynie mentalność tamtejszych kierowców. W Turcji każdy jeździ, jak mu się podoba. Dosłownie! Kierowcy sami interpretują przepisy drogowego według własnych potrzeb i upodobań stąd też należy jeździć tam ze szczególnie ograniczonym zaufaniem.

W razie wypadku koniecznie musimy poinformować o tym zdarzeniu policję. Osoby wybierające się do Turcji pożyczonym samochodem muszą posiadać notarialną zgodę właściciela pojazdu na jego użytkowanie, najlepiej przetłumaczoną także na język turecki. Ponadto wymagana jest wiza, którą możemy uzyskać przy wjeździe do kraju – koszt około 10 euro.

Turcja może się pochwalić dobrze rozwiniętą siecią autostrad, na których dopuszczalna prędkość wynosi 130 km/h. Na drogach w terenie otwartym podróżować można z prędkością do 90 km/h, w terenie zabudowanym 50 km/h. Korzystanie z dróg jest płatne. Dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila. Jeśli jedziemy autem z przyczepą, wartość wynosi 0,0 promila.

 Wielka Brytania: Prawym szybciej
Kraje wyspiarskie jak wiadomo są ewenementem wśród krajów europejskich ze względu panujący tam ruch lewostronny. Można się jednak do niego szybko przyzwyczaić. Najważniejsze to zapamiętać kilka podstawowych zasad: pierwszeństwo posiada pojazd nadjeżdżający z prawej strony, ruch na rondzie odbywa się w odwrotnym kierunku niż na kontynentalnej Europie, a więc w lewo, na autostradach pas prawy zarezerwowany jest dla pojazdów wyprzedzających. Przy wykonywaniu manewru wyprzedzania należy zachować szczególną ostrożność.

Mimo wszystko podróżowanie po Wielkiej Brytanii sprawia dużo frajdy. Głównie ze względu na bardzo dobre oznaczenia dróg i kulturę jazdy kierowców. Wbrew pozorom są tolerancyjni. Zdecydowanie bardziej od stróżów prawa, którzy są nieugięci i kolokwialnie mówiąc „upierdliwi”. Często praktykowana w Polsce próba dogadania się z policjantem w Wielkiej Brytanii może skończyć się bardzo źle, wliczając w to aresztowanie za próbę przekupstwa, mimo że nie mieliśmy zamiarów tego robić. Zwracać uwagę należy również na parkowanie. Niedostosowanie się do znaków zakazu kończy się odholowaniem auta i drogim kosztem wykupu. Podwójne linie poprzeczne na jezdni oznaczają STOP.

W królestwie Wielkiej Brytanii zmienione są również dopuszczalne prędkości maksymalne.
Na autostradach i drogach ekspresowych można poruszać się z prędkością do 112 km/h, na terenie niezabudowanym  do 96 km/h, na terenie zabudowanym 48 km/h. Większość autostrad jest bezpłatnych. Dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi jest największa w całej Europie i wynosi 0,8 promila.

Węgry: Nie migaj światłami
Kraj podzielony przez wielki Dunaj niemal na dwie równe połowy jest bardzo przyjazny dla kierowcy. O ile kierowca stosuje się do zasad, jakie panują na tamtejszych drogach. Pierwsza ważna zasada – nie migajmy światłami, chyba, że chcemy ustąpić komuś pierwszeństwa. Kultura jazdy kierowców jest poprawna choć zdarzają się jednostki „wybitne” – uważajmy na tych przede wszystkim w starych Ładach, specjalnie wymuszają pierwszeństwo przejazdu.

Uważajmy na patrole policyjne. Węgierska drogówka często stosuje metodę tzw. „drugiego strzału”. Kiedy miniemy jeden patrol policji nie przyśpieszajmy za wcześnie. Może się okazać, że kilkaset metrów dalej namierzają nas kolejni funkcjonariusze.

Przejeżdżając przez Węgry pamiętajmy o winietach, dostępne są: 10-dniowe – 2500 forintów, miesięczne – 4200 forintów, roczne 37 000 forintów. Poza terenem zabudowanym konieczna jest jazda przez całą dobę na światłach mijania. W stolicy Węgier Budapeszcie surowo przestrzegane jest parkowanie. Jeśli będziemy mieli pecha zostaną założone blokady na koła – mandat 4 tys. forintów. Poza płatnymi mandatami (od 3 do 60 tys. forintów) kierowca może otrzymać punkty karne.

Dopuszczalne prędkości na węgierskich drogach prezentują się następująco: autostrady – 130 km/h, ekspresówki 110 km/h, poza terenem zabudowanym 90 km/h, w terenie zabudowanym 50 km/h. Podczas jazdy brak tolerancji alkoholu we krwi – 0,0 promila.

Włochy: Jedź albo giń
We Włoszech jeździ się dobrze... po autostradach. Jazda w mieście to walka na śmierć i życie. Jeżeli obcokrajowiec chce nauczyć się drogowego chamstwa, ale także i sprytu w prowadzeniu auta na zakorkowanych ulicach, powinien odwiedzić jedno z włoskich miast. I jeszcze jedno warto poćwiczyć również gestykulację. Wracając jednak do porad. Najważniejsze to zachować zimną krew i mieć oczy szeroko otwarte. Często się zdarza, że Włosi ignorują czerwone światła – są pod tym względem gorsi od Greków. Jeżeli ktoś zaczyna w pewien sposób zwalniać pracę tej całej drogowej machiny jest momentalnie szczuty klaksonami i pozbawiony jakiejkolwiek pomocy. Wymachującymi rękoma Włochami nie należy się przejmować, nie są groźni. Ostrożność należy zachować natomiast w przypadku motocyklistów na skuterach Piaggio. Jest ich cała masa i często wymuszają pierwszeństwo przejazdu.

Kontakt z policją jest kiepski. Nie są wyrozumiali nawet dla obcokrajowcy, a najbardziej nie tolerują złego parkowania. Chwila nieuwagi i nasze auto jest już na lawecie. We Włoszech podobnie jak w Hiszpanii obowiązuje zakaz holowania przez pojazdy prywatne.

W przypadku podróży po autostradach trzeba liczyć się z opłatami. Dopuszczalna prędkość na tego typu drogach wynosi 130 km/h. Na drogach ekspresowych jest o 20 km/h mniejsza. W terenie niezabudowanym możemy jechać maksymalnie 90 km/h, a na terenie zabudowanym 50 km/h. Podobnie jak w większości krajów europejskich dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila. Dla przejeżdżających przez słoneczną Italię w samochodach z silnikami wysokoprężnymi mamy złą wiadomość. Koszt jednego litra oleju napędowego oscyluje w granicach 1,25 euro – jeden z najwyższych wskaźników w Europie Zachodniej.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Nowy Mercedes Sprinter już w przyszłym roku
Nowy Mercedes Sprinter już w przyszłym roku
Już w przyszłym roku poznamy nowego Mercedes Sprintera. Samochód przejdzie gruntowne zmiany, które odmłodzą jego wygląd, a na pokładzie pojawią się nowoczesne systemy wsparcia kierowców i flot.